| Statut | Historia | Informacje | Odznaki | PTT Nowy Sącz | Bezpieczeństwo | GOPR | Kontakt | Księga Gości |
|
RELACJE Historyczny
szlak PTT
„..Zapowiadane przez cały czerwiec wycieczki udaremniały słotne i
mgliste poranki niedzielne. Nareszcie w niedzielę l lipca okazały się
nieba nieco łaskawszemi. O godzinie 7 rano stanęło na dworcu kolejowym
dość liczne grono uczestników, między nimi kilka dzielnych turystek.
Uroczą doliną Popradu ruszono koleją żelazną do Piwnicznej. Gromadka
wysypała się z wagonów. Laski w rękę, tobołki na ramię i rozpoczął się
pochód w górę na potężny grzbiet Radziejowej (1262 m npm).
Na zboczu Niemcowej roztoczył się przed oczami turystów wspaniały widok. Jak daleko oko sięga ciemnieje jedna wielka puszcza. Odwieczne bory nawojowskie, rytrzańskie, Gabon, lasy Piwnicznej sinieją w dali nieprzerwanie na kilka mil w około het ku Spiżowi, a tam na dole, w głębinie leśnej lśni srebrna wstęga Popradu i Dunajca. — Przez Tomaszowa, Wielki Rogacz, cienistym borem-dalszy pochód ku górze. Mimo południowej godziny, jasnego dość nieba, mroczno i ciemno w tych lasach, ale nagle tuż pod szczytem Rogacza otwarło się z leśnego pomroku, szerokie okno na świat Boży. Pieniny! Radosny okrzyk wyrywa się z piersi naszej drużyny. Szukamy Tatr — niestety zamglone Po krótkim odpoczynku w tem prześlicznem okienku leśnym, napoiwszy się do syta widokiem Spiżu i Pienin, ruszamy na lesisty czub Radziejowej, okrążając go dokoła. Jedwabiste polany, upstrzone storczykami, prowadzą nas w najwspanialszy park. Bita ścieżka wije się to wśród lasów olbrzymich paproci, to przemyka się przez potężny starodrzew. Jesteśmy tuż pod szczytem na stoku pomocnym; nagle u stóp naszych zdumionym oczom zabłysł jeden z najwspanialszych krajobrazów karpackich, ów słynny widok z Radziejowej na dolinę nowosądecką. Przed nami spory szmat polskiej ziemi, stara dziedzina Św. Kingi. Dwa strumienie, Dunajec i Poprad, spływając się razem, przytulając do siebie w uścisku Sącz Stary, w dali nasz Nowy Sącz, białe wieżyczki kościółków wsi okolicznych, a tam na krańcach widnokręgu ciemne wzgórza, a za nimi nadwiślańska równina i Kraków. Ten, kto w tem miejscu zbudował schronisko, umiał odczuć wdzięki i cuda przyrody naszego kraju. W podniosłym nastroju ducha spędziliśmy tu prawdziwie „górnie" chwil kilka. Twarze rozjaśnione i wesołe; radość chwyta za serce na widok dwóch małych dziewczątek, uczestniczek wycieczki, jak z rozpromienionymi twarzyczkarni wyszukiwały przy pomocy ojca z werandy schroniska znane sobie szczegóły z krajobrazu i niestrudzone południowym pochodem wchłaniały w swe młode dusze cuda i piękności ojczystego kraju. Po pięciogodzinnym marszu należał się nam wypoczynek w schronisku. Uprzejmy właściciel lasów rytrzańskich poczynił tu różne udogodnienia dla turystów, a w schronisku zawsze gościnnie otwartem dla członków naszego „Beskidu" można w razie potrzeby wygodnie przenocować. Czas do domu. Ruszamy ku dołowi: bez trudu i zmęczenia zdążamy wygodną, podmurowaną ścieżką ku Wielkiej Roztoce. Krótki wypoczynek przy herbatce na Polanie Koniecznej, stąd stromą ścieżyną ku potokowi, który nas wiedzie wspaniałą górską doliną do Rytra. Szum kaskad i wyniosłych jodeł przerywa miłą pogawędkę, wśród której zbliżamy się powoli do stacyi kolejowej w Rytrze. Wychylamy się z lasów; przed nami ruiny zamku rytrzańs-kiego. — „Już Rytro? jaka szkoda! — zawołała jedna z uczestniczek. Inicyatorom i przewodnikom wycieczki nie trzeba było piękniejszej nagrody jak ten mimowolny okrzyk młodej turystki..." „Nowosądecki Rozwój" w dniu 16 lipca 1906 roku Wszystkich zainteresowanych umieszczeniem tu relacji z wycieczek PTT prosimy o kontakt z webmasterem |